Winda zjechała. Lilka wysiadła, przywitała się z nim.

Nie wiedziałam, że potrafię się nie spóźnić. – popatrzyła na jego ułożone włosy.

On tak jakby nigdy nie był w obecności kobiety, spoglądał na nią i stale speszony pytał, czy wszystko w porządku.

 

Lilia

Przez kilka lat była bardzo dobrą koleżanką Alicji. Razem chodziły do liceum. Miały zupełnie inne potrzeby. Alicja, roztrzęsiona i niestabilna. Lilia, delikatna, zrównoważona, ale spontaniczna. Na końcu historii prawie się nie znają. Nie spotykają się i nie rozmawiają często. Jednak łączy je ogromny fundament, jakim jest wspólne wrastanie w ziemię. Wpuszczanie korzeni, wrzenie pociągu do wszelkiego nieznanego. Pierwsze barwne zbrodnie, czego efektem były soczyste napisy na opuszczonych barakach za budynkiem szkolnym. Nastoletnie czasy istnieją raz, tak, jak wszystko, nieodwracalnie.

 

Horacy ma dziwne imię. Jego ojciec wychował go najprościej, jak tylko mógł. Uważał, że jego skomplikowany tryb życia wystarczy, by dziecko samo wykształciło swoje odmienności. Mirosław, mieszka teraz w Stanach Zjednoczonych. Za czasów PRL, był warszawskim cinkciarzem. Studiował filologię polską, a jak nie miał zajęć, zdobywał najlepsze doświadczenie w tym fachu.

Rodzice byli zamożni i wykształceni, ale raczej wycofani. Mirek uwielbiał ryzyko, wykorzystywał swoją indywidualną naturę, by być rozpoznawalnym. Długo wiódł takie życie, nawet po urodzeniu Horacego mocno kombinował. Intensywne życie na początku lat osiemdziesiątych dawało wspaniałe horyzonty finansowe. Jego kobieta była jedną z tych, na które trzeba było patrzeć, bo skupiała wzrok, samym tym, że była. Emanowała jakimś takim nieopisanym światłem, była przyjemnym człowiekiem.

Zmarła na zapalenie opon mózgowych. Horacy maił siedemnaście lat. Bardzo to przeżył. Wyjechał z ojcem do USA. Mirosław zajął się znowu jakimiś niecnymi interesami. Horacy z przymusu, skończył szkołę i wrócił do Polski, do swojej rodziny, do przyjaciół, kuzynów i był szczęśliwszy.

 

Lilia i Horacy

Jako sobie nieznajomi pomogli Alicji. Dojrzałość wymaga poświęceń. Perspektywa spadania na cztery łapy jest trudniejsza, niemal niemożliwa. Zachowujesz się bardziej asekuracyjnie.

Advertisements

One comment

  1. Pianino

    I jak tu nie byc optymista ?. Moi dotychczasowi wrogowie okazali sie — jak dotad — takimi swiniami, jak

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: