Sezon na nowe truskawki

12. kwietnia 2009 roku pierwszy raz myślałem o sobie. Zacząłem rozkładać swoje istnienie na kawałeczki, najdrobniejsze elementy.

Jak zwykle szedłem ulicą Marszałkowską do pracy, mijając te same twarze, anonimowe, wiecznie nieprzyjemne. –Hej! Franek! Dokąd tak pędzisz?! To była Alicja, kobieta o nienagannych kształtach, uformowana intelektualnie, bojkotowała wszelkie prace korporacyjne. Buntowałem się przeciwko jej szaleńczości i dziwnemu podejściu do życia. Zawsze jej strój mówił to, co było w jej zamierzeniu. Nigdy nie odsłaniała dekoltu, bo nie musiała, każdy wiedział, że jest piękna, a jej dłonie to wzgórze nieosiągalne, bo to najbardziej wycofana cieleśnie osoba, jaką znałem. Zawsze prosiłem w myśli mojej opętanej, żeby choć dotknęła mojego ramienia, żeby jej zapach zakotwiczył się gdzieś na mojej koszuli, żeby później powoli się z niej uwalniał, a moje zmysły byłyby wtedy w stanie rozkoszy.
-Jak zwykle leniwie podchodzisz do życia. Nie pomyślałaś, że niektórzy mają pracę, taką normalną, do której zazwyczaj trzeba się spieszyć, żeby zdążyć?… Mówiłem to do niej, a ona, z włosami potarganymi od pośpiechu za mną, lekko posapuje i otwiera i pół przymyka usta, żeby móc nawilżyć zeschniętą wiatrem buzię. –Pan szanowny Franek, z trzeciego piętra, od kawy esspresso z mlekiem, jak zwykle ma kwaśną minę, tak kwaśną jak jego cierpka kawa bez cukru. Nigdy nie odpowiedziała mi normalnie, zawsze robiła tą najlepszą na marnym świecie kawę, przywitała niepełnym uśmiechem, dziwacko porozmawiała i odchodziła. –Chyba znasz mnie lepiej niż ja sam. Tak się składa, że lubię moje kwaśne miny, bo nie mam powodu, żeby tego nie robić. – Pan Franek zdziwiłby się. Ja lubię minki gorzkawe, lekko słone, takie niewyjaśnione, żebym mogła sobie coś o niej wymyślać, żebym sobie mogła ułożyć do niej historyjkę, bo przecież dzięki temu, dzień będzie bujniejszy.- aha, no tak. Przecież o co innego mogłoby w życiu chodzić, nie o rodzinę, nie o pieniądze, tylko o bujne opowiastki, ma Pani rację, bez nich ludzkość nie dałaby rady. O, i tym sposobem jest cały dzień, żeby o tym pomyśleć, miłej pracy. – Panie Franku, czekam na Pana dziś, mam nową recepturę, na ciekawsze miny.
I nadal nie wiem dlaczego nazywała mnie Frankiem.
Wtedy właśnie przyłożyłem sobie dłoń do obojczyka. I zacząłem sprawdzać puls. Przy skórze, tam tak cienkiej, bo zawsze tam wyczuwam moje małe delikatne kostki, tam tak właśnie, lekko wewnętrzną częścią dłoni potrafię odnaleźć nierówności. Zniekształcenia mojego ciała są tak liczne, że nie byłem w stanie ich nie zaakceptować. Palcem wskazującym, najbardziej popularnym wśród wszystkiego, co najbardziej popularne, lubię sobie pokonać cały obręb twarzy, lekko drapiąc, czy czekając na resztę moich niedoskonałości.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: