Antyhumana. Część pierwsza.

Numer Jeden.

 

Narasta syrena. W tle pokoju słychać dźwięki minimalistycznej muzyki. Nie do końca wiadomo, co to oznacza. Wiadomo, że można ją sobie niejednoznacznie skojarzyć. Bardzo dobrze komponuje się z tą syreną karetki w tle. I jest drażniąca, bo jej rytm narasta, a karetka się zbliża. Niepokój towarzyszy przez cały czas. Młoda dziewczyna, siedzi przy biurku, naprzeciwko okna. Teraz słychać bardzo ostry dźwięk przejeżdżającego nieopodal pociągu. Ona robi coś, czego się wstydzi, ciągle patrzy, czy nikt nie wchodzi do pokoju, bo przecież przy tym hałasie nic nie słychać.
Czy tak łatwo się to czyta, jak łatwo się pisze? Muzyka spowalnia, damski wokal uspokaja. Ona znowu się odwraca. Pomalowała paznokcie, śpieszy jej się, świst opon na ulicy w dole.
Stateczne dudnienia otwierają  jej umysł. Raz po raz, jest coraz bardziej pewna siebie, coraz mniej się tym przejmuje.

Poznam historię Pauli, jak tylko się dowiem, co dokładnie i jak się u niej dzieje, opowiem.  Jednak teraz musimy opowiedzieć inną historię. Wyjaśnia to wszystko, co tu się wydarzyło, o ile w ogóle się wydarzyło. Zapamiętaj wstęp, przypomnisz mi o nim później, często gubię wątki.

Numer Dwa.

Niepożądane złe istoty zawsze śmierdzą. Robienie tego, co się uwielbia bardzo sprzyja dobremu samopoczuciu. Dokładnie tak brzmią hasła, które wymyślam w pracy. Wymyślam teraz sobie dobre uczucia. I tu zaczyna się historia.

Alicja połknęła to coś. Śliska maź, rozpuszczająca płatki na pół różowego bzu. Drgnęła po chwili. Wpierw nic nie poczuła. Później zaczęła jęczeć.

Tarzała się z bólu po jesiennie żółtych ścinkach traw. Kwiczała, miotała się, przyszedł zabójczy śmiech, przeraźliwy, drapiący mnie po skroniach. Patrzę na to, przywiązany do drzewa. Szał opętania bezgranicznego pociągu do nieznanego. Tak wygląda każda chwila z nią. Bo to jest widok nieobliczalnego marzenia o sobie samym.

Pomarszczone włókna wyobraźni przelatują mi gdzieś głęboko. Skrywanie uczucia zła to tylko trening. Musisz patrzeć. Patrzeć to rozumieć, określać kogoś, bez tego nie byłoby jej i tej całej scenki. Łomot pięści o własną pierś rani jej ciało. Ja mam to oglądać, żeby wiedzieć czym jest ślad na człowieczeństwie. Nie znam wojny ani śmierci, jestem nikim, bo nie zaznałem nigdy cierpień, nauka cierpienia wyrasta z mojej skrzeczącej błazenadą natury.

Teraz jej źrenice mówią do mnie, wstrzykują mi porcję sadyzmu, którą siła smutku kazała mi posiąść. Jestem królem wiedzy wiecznej. Władcą umysłu wszystkich słabych. Mogę wszystko, bo wszystko jest zaraz przy ziemi, w miejscu, gdzie wije się Alicja jak sto nóg pełzającego skrzywdzonego zwierzęcia. Razem odkrywamy zakamarki wiotkich możliwości ciała. To z niego wypływa cała moc wszechświata.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: